Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Zobacz temat

Forum serwisu LosyZiemi.pl » Przygotowania na wypadek kataklizmów » TP*** - Woda
Kto jeszcze czyta ten temat? 1 gość(ci)
 Drukuj temat
Ciecz zwana wodą
brunia3
WitamSmile
Od jakiegoś czasu szukam informacji dotyczących oczyszczania wody z odpadów promieniotwórczych. Wody, która dostępna jest dla każdego czyli kranówy. Wiemy, że mnóstwo osób choruje na raka, w większości przypadków leczone są agresywną chemią i naświetlaniami. Chorzy wracają do domów, korzystaja z toalet i co oczywista pozbywają się resztek różnej maści toksyn. Czy ktoś wie, w jaki sposóbi czy w ogóle filtry miejskie oczyszczają z tego wodę? To jedna rzecz. Druga, czy znana jest i stosowana metoda wychwytywania ze ścieków leków, w tym antybiotyków, czy taż substancji czynnych leków?
 
haway
Brunia, z tego co mi wiadomo, to dopiero od niedawna sa "prowadzone" badania pod katem tego typu zanieczyszczen. Duzo zanieczyszczen farmakologicznych jest odkazona, ale pozostaja antybiotyki i mocniejsza chemia. Skazenie wod pitnych tymi substancjami wzrasta z czasem. Epidemiolodzy bija na alarm, ale zanim pojawi sie zmiana przepisow, ktora skutecznie zmniejszy uzycie niebezpiecznych toksyn w medycynie i lub wprowadza sprytniejszy sposob gromadzenia i utylizacji ekstrementow pacjetow poddawanych antybiotyko, czy chemioterapi.
 
Ori
brunia3 poszukaj w internecie na temat miejskich oczyszczalni ścieków itp. oraz na temat np. przyszpitalnych oczyszczalni ścieków.
http://terazgostynin.pl/ogolne/3035-w...iekow.html
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
brunia3
Gostynin to mało. Znalazłam taką informację: http://www.zuop.pl/zaklad.html
 
Ori
Myślę, że tutaj mogę napisać na temat wody, nie wiem, ale od pewnego momentu temat wody szczególnie mnie nurtuje.
Kiedyś, byłem na takim odludziu, że odwodniłem się bardzo poważnie i wierzcie mi, nie było możliwości zdobyć kropli wody. Nie było strumienia, kałuży, deszczu, nic, zupełnie nic tylko skwar słoneczny i dopiero wieczorem dotarłem do miejsca, gdzie mogłem się nawodnić. Wypiłem wtedy niemalże duszkiem ok. 2 litrów wody i dalej czułem ogromne pragnienie. Od tej pory nigdy i nigdzie nie ruszałem się na dłuższy pobyt poza domem bez butelki wody pitnej z dodatkiem elektrolitów. Wiem jak wielkie katusze przechodzi człowiek, który odczuwa ogromne pragnienie, pić i pić to jedyna myśl, która nie pozwala na racjonalne zachowania.

Kiedy oglądam różnego rodzaju filmiki prepersów i innych usiłujących przetrwać w przeróżnych warunkach okazuje się, że nic nie jest równie ważne jak umiejętność pozyskania wody, bez której nie jesteśmy przetrwać w żadnych warunkach.
Co z tego, że będziemy wyposażeni w najlepszy sprzęt tzw. survivalowy a nie będziemy posiadać umiejętności pozyskania i uzdatnienia wody.

Polska ma coraz mniej wody pitnej zatrzymanej, coraz większe są potrzeby na wodę pitną, rosną jej ceny a wodę trzeba pozyskiwać z coraz głębszych pokładów.


Świadomość tego problemu w Europie rośnie. Unia Europejska, coraz mocniej koncentrując się na ochronie zasobów wodnych, wydała dokument (?Plan ochrony europejskich zasobów wodnych?), którego celem jest zapewnienie dostępności dobrej jakości wody dla wszystkich mieszkańców. W swoich raportach wskazuje m.in., że w najbardziej zaludnionych państwach członkowskich ? Francji, Hiszpanii, Niemczech, Polsce, Wielkiej Brytanii i we Włoszech ? poziom zasobów słodkiej wody na mieszkańca jest niepokojąco niski. Wynosi mniej niż 3 tys. m? na mieszkańca, podczas gdy o deficycie można mówić, gdy wskaźnik ten osiąga wysokość 1700 m? na mieszkańca. Taki krytyczny stan Unia zanotowała w ostatnich latach nie tylko na Malcie, ale także na Cyprze, w Czechach i w Polsce.

i.postimg.cc/bZLqRSYf/water_stress_by_country_c26f8bfe59.png
https://inzynieria.com/wpis-branzy/ra...ody-pitnej
To, że u nas w kraju ludzie nie szanują wody mówią: "płacę za wodę to robię z nią co chcę". Niestety, oby nie doszło do syutacji, że zapłacilibyśmy ogromne pieniądze za szklankę wody a jej nie będzie. Widzę nieszczelne instalacje, rozlewiska wody zalewowej, która ucieka bezpowrotnie, wodę bezmyślnie zatruwaną, zaśmiecaną jakby była wstrętnym odpadem, którego nie da się zrewitalizować, uzdatnić czy poddać recyklingowi, jakież to obłudne zachowanie człowieka, który składa się z ok. 70% wody. Widziałem już ludzi pracujących ciężko na torach kolejowych, brali butelkę wody, wypijali ok. 1/3 zawartości a resztę odrzucali jak śmieć do rowu, kiedy pytałem dlaczego tak robią słyszałem odpowiedź: "po co jak za chwilkę będzie za ciepła do picia a po wtóre mamy jeszcze dwie zgrzewki!". Jakież to bezmyślne, jak bardzo ludzie mają wypłukany rozum.
Kiedy chodzę z wnukiem lub sam obchodząc miejsca ze swoimi "kapsułami przetrwania" zastanawiam się jak moje "puszki" mogą przydać się do zdobywania wody, jej uzdatniania, przenoszenia itd. Dlatego takie dzikie leśne wysypiska śmieci, których ciągle przybywa stają się jakby swoistym rezerwuarem materiałów, które poddaję recyklingowi dając im "drugie życie. Ze znalezionego szpadla zrobiłem potrzebne narzędzia ( pisałem o tym w dziale "zestaw to zestaw"Wink, które nie są paradne, ale użyteczne a butelki PET czy puszki traktuję jako pojemniki na wodę lub do jej przetwarzania i uzdatniania.

Szanujmy więc wodę aby kiedyś nie stała się dla nas marzeniem, pragnieniem, dążeniem, celem lub jedynie iluzją.
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
alsza
To, że "ludziska" nie szanują wody, to fakt niezaprzeczalny. Niestety, wszelkie złe wzorce dorosłych przejmują dzieci. Przysłowie "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci", zawsze się sprawdza. Trudno wykorzenić złe przyzwyczajenia nabyte w dzieciństwie. Widzę to po własnej wnuczce, kiedy to w ciągu 2,5 roku od przeprowadzki, jak gąbka zdążyła nasiąknąć nieodpowiednimi nawykami i nie raz zdarzyło się, że woda z kranu lała się w nieskończoność, i nie widziała w tym nic złego, "bo u mamy tak mogła robić, a ja jej nie pozwalam".

Tylko co robić, jeżeli sama instytucja, która powinna być zainteresowana oszczędnością wody pitnej, marnuje ją hektolitrami? Przykład z mojej miejscowości...a może nie tylko. Pomimo zgłaszanych niejednokrotnie awarii zdarzało się, że dwa dni nikt nie zjawił się aby usunąć usterkę, a woda lała się szerokim strumieniem w najlepsze, czy to z hydrantu, czy pękniętej rury.
Więc, niestety, podwyżki wody są nieuniknione...
 
Ori

Tylko co robić, jeżeli sama instytucja, która powinna być zainteresowana oszczędnością wody pitnej, marnuje ją hektolitrami? Przykład z mojej miejscowości...a może nie tylko. Pomimo zgłaszanych niejednokrotnie awarii zdarzało się, że dwa dni nikt nie zjawił się aby usunąć usterkę, a woda lała się szerokim strumieniem w najlepsze, czy to z hydrantu, czy pękniętej rury.

Tak, to prawda. Mam bieżący przykład takiego postępowania przez Spółdzielnię Mieszkaniową. Przy rozliczeniu ogólnym całego osiedla okazało się, że mają manko w rozliczeniu wody!
Więc co zrobili? Różnicę kosztów rozłożyli na wszystkich członków spółdzielni i ci musieli zapłacić. Ludzie pytają w spółdzielni, dlaczego mają dopłacać za ich niegospodarność skoro każdy ma licznik na wodę i płaci wg. licznika! Jeżeli są, a są bo ludzie zgłaszają, że woda leje się z rozszczelnionych i pękniętych rur a administracja nic w tej sprawie nie robi, to dlaczego ten dodatkowy ciężar spada na członków spółdzielni, niech zapłacą co co powinni dbać o stan instalacji wodnych osiedlowych.
Widzę, że nadal działają mechanizmy PRL-owskie. Nie wiem czy jeszcze gdzieś w Unii tak marnuje się taki skarb jakim jest woda jak w Polsce.
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
Ori
Jak już pisałem w innym dziale naszego forum, w lesie jest bardzo sucho. Lasy położone na zboczach górskich są niemiłosiernie wysuszone. Zimą poskąpiła opadów. Jedyne obfite zbiory grzybów były końcem maja i w czerwcu a później to juz jedno pasmo suszy. Jedynie w dolinach utrzymuje się troszkę wilgoci.
Pamiętam strumienie śródleśne płynące pomiędzy górami, niebezpieczne, potrafiące wyrywać ze zboczy ogromne kamienie i porywające duże drzewa. Dzisiaj szedłem takim strumieniem, wysuszony, pełen liści.....
Za każdym razem, kiedy jestem w lesie, rozglądam się, jak i gdzie można pozyskać wodę w nagłej potrzebie. Taki leśny strumień był oazą, źródłem czystej wody. Dzisiaj nie znalazłem jednego miejsca, z którego mógłbym napić się wody. Coraz trudniej o wodę tam ,gdzie była ona pewnikiem.
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
WildLady
Człowiek już tak jest skonstruowany, że nie ceni tego, co ma... wydaje mu się to oczywiste... "szlachetne zdrowie..." itd.. ciągle i zawsze aktualne... no i jak wiadomo - Polak mądry po szkodzie... nieliczne wyjątki potrafią docenić wartość na pozór oczywistych rzeczy jak woda czy zdrowie...
 
Ori
Pisałem kiedyś w tym temacie CIECZ ZWANA WODĄ o tym jak ciężko przeżyć żywym istotom bez wody. Chcę tutaj poruszyć nie tyle temat wody, ale jak poradzić sobie w sytuacjach bez niej i jak ją pozyskać. Pisałem, że będąc w lesie z obfitością roślin dużych i małych, w lesie ze strumieniami górskimi pełnymi niegdyś czystej krystalicznie wody po brzegi, nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że tak prędko stanie się suchą krainą.
Tam, gdzie płynęła wartkim strumieniem czysta woda, teraz jest suchy wąwóz i tylko gdzieniegdzie w zagłębieniach koryta strumienia znajdowały się małe błotka, w których buchtowały dziki zażywając kąpieli błotnych. Szedłem takim korytem z czystej ciekawości, co w nim znajdę, może jakiś ciekawy kamień, korzeń itp. Uszedłem dość duży odcinek i nawet w środku lasu w korycie strumienia znalazłem butelki szklane, butelki plastikowe, puszki po piwie, worki foliowe.... zawróciłem, nie znalazłem jednego oczka z wodą.

Już było bez znaczenia, czysta woda czy brudna, ale i takiej nie było. Pomyślałem, i co teraz ? w sytuacji ekstremalnej, gdzie poszukać w tak suchym lesie wody? Tą porą w lesie jagód leśnych już nie ma, grzybów raczej już też nie ma a jak są to niejadalne.
Ogólnie stan budzący wielki lęk i wzbudzający stany depresyjne i o to właśnie chodzi, że w takich sytuacjach najważniejsza jest odporność psychiczna na stres. Co z tego, że będziemy mieć kompas, maczetę, ciupagę czy inne ostrze, będziemy wyposażeni w najlepszy sprzęt do survivalu a nie będziemy wyposażeni w wiedzę, poddamy się stresowi i panice. Przychodzi taki moment, że pragnienie odbiera nam racjonalne myślenie i zachowania. Jedyna myśl jaka drąży człowieka to pić pić i jeszcze raz pić.
Pracowałem kiedyś w prywatnym lesie dziadka (po kądzieli) przy ścince drzewa na opał jako małolat i wiem co znaczy pragnienie. Piłem wtedy wodę bezpośrednio z dołka wybranego w ziemi pomiędzy brzozami, ale to były czasy, kiedy nawet taka woda była czysta.
Kiedy już znajdziemy takie oczko wody w suchym korycie strumienia to tak jakbyśmy trafili na oazę na pustyni. Możemy już czuć się pewni, że przetrwamy najgorsze. To co znalazłem w korycie rzeki, te butelki szklane, butelki plastikowe, puszki, worki foliowe to materiał do naszego kreatywnego wykorzystania. Ze szklanej butelki zrobimy ostrze noża, zastabilizujemy je żywicą sosnową lub inną z drzew szpilkowych, z butelki plastikowej zrobimy filtr do wody, z puszki zrobimy ?garnek? do gotowania, z worka foliowego zrobimy pojemnik do przenoszenia wody ( jeśli mamy nóż lub inne ostrze możemy zrobić taki pojemnik z kory brzozy, topoli, wierzby itd. )
Wiecie jak zbierają leśne jagody, borówkę brusznicę ci, którzy z tego żyją? Mają takie czerpaki z ząbkami ?grzebieniami? i tak odpowiednim ruchem podbierania zbierają te jagody, tak i ja zbierałem butelką plastikową rosę z trawy w lesie. Po niezbyt długim czasie miałem tej wody około pół szklanki i to już wystarczy aby zaspokoić pragnienie. Już po kilku łykach rośnie w człowieku duma, że zaspokoił pragnienie.
Kiedyś, inną razą zbierałem wodę a raczej rosę z gałęzi w bardzo małej ilości- wkładałem gałązkę sosnową do plastikowej butelki delikatnie i potrząsałem nią aby kilka kropel spadło do butelki, ale były i takie poranki, że było jej bardzo mało lub wcale.
Owszem, wodę można pozyskać nawet z tej mokrej brei, w której tarzały się dziki, trzeba wykopać w tym błocie dołek i odczekać dłuższą chwilkę aby woda naszła w takiej ilości aby dało się ją podebrać jakimś naczyniem np. odciętym dnem od plastikowej butelki. Taką wodę trzeba koniecznie przefiltrować. Jak zrobić taki filtr z butelki plastikowej już mówiłem na tym forum w dziale ?zestaw to zestaw?. Taka woda niestety jeszcze nie jest bezpieczna, pełna pasożytów, niebezpiecznych patogenów, nie polecam do picia. Musimy ją jeszcze poddać nasłonecznieniu o czym też już mówiłem. Taką wstępnie przefiltrowaną wodę musimy wlać do butelki plastikowej i wystawić na ekspozycję słońca przynajmniej na kilka godzin co zabezpieczy nas przed chorobotwórczymi bakteriami i patogenami a co jeśli jest pochmurno?
Musimy zadbać o to aby mieć ogień, który dostarczy nam ciepło, zagotuje wodę itd. Tak, tylko co jeśli nie mamy przy sobie ( osoba niepaląca) zapałek, zapalniczki czy nawet krzesiwa ? Trzeba zrobić łuk ogniowy i rozniecić ogień. Zaznaczam, nie jest to rzecz prosta ani łatwa, wymaga przede wszystkim cierpliwości, wiedzy i treningów bo nawet ci, którzy mają krzesiwo też nie zapalą ognia bez treningu i wiedzy. Znaleźć w suchym lesie materiał do rozniecenie ognia też do prostych nie należy. Widziałem już takich co to krzesali iskry z krzesiwem niczym kowal w kuźni a ognia jak nie było tak nie było. Zrobić łuk ogniowy wymaga cierpliwości, wiedzy, umiejętności i kreatywnego myślenia.
Owszem, odpowiedniego patyka na łuk ogniowy znajdziemy w lesie, cięciwę do niego możemy zrobić z długiej sznurówki (jeśli ją mamy) albo ze sznurka w kapturze, w polarze itd. resztę musimy zrobić z suchego drewna ( nie znalezionego na ziemi), jeśli nie mamy pewności połóżmy go na prę godzin na słońcu. Dalej to już tylko determinacja, upór i przekonanie, że to co robimy jest właściwe.

Kiedy już rozpalimy ogień zróbmy drugie ognisko, w którym będziemy spalać tylko drewno drzew liściastych aby uzyskać węgiel drzewny i wykorzystamy go później do filtra wody.

Mając już ogień możemy teraz tę wodę zagotować, uwarzyć w niej zioła itd. możemy np. na rozgrzanym kamieniu stopić żywicę zmieszaną z odchodami np. sarny, zająca (ogólnie roślinożerców, roślinne drobinki roślinne znajdujące się w odchodach roślinożerców działają jak drut stalowy w betonie) i zgniecionym na drobny pył węglem drzewnym ( bez znaczenia z jakiego spalonego drewna powstanie ten pył węglowy) otrzymamy wtedy mocny i elastyczny klej jako spoiwo do wklejenia szklanych odłamków w jakiś kawałek drewna aby powstał z tego nóż.

Pamiętajcie, że w takich sytuacjach ekstremalnych szukajmy materiałów na narzędzia w korytach rzek, strumieni i na ich brzegach. Rzeki, strumienie niosą te dzikie leśne wysypiska i część z nich zatrzymuje się na obrzeżach. Las, w dzisiejszych czasach, stał się drugim wysypiskiem śmieci i możemy w nim znaleźć wszystko od butelki, puszki bo lodówkę i kanapę.

Kiedy już potrafimy znaleźć wodę, oczyścić ją, uzdatnić do bezpiecznego spożycia możemy powiedzieć, że zrobiliśmy ogromy krok dla naszego przetrwania, nie czekajmy aż ktoś ulituje się i pomoże nam przetrwać, w sytuacjach ekstremalnych w ludziach budzi się ogromny egoizm przetrwania, dla przysłowiowej szklanki wody są zdolni drugiemu odebrać życie. Jeśli w drugim kroku potrafimy rozniecić ogień i znaleźć, przyrządzić coś do zjedzenia ( larwa, chrząszcz czy konik polny to też jest zjadliwe) to możemy powiedzieć, że mamy szansę na przetrwanie. Kiedyś, jak już skompletuję odpowiedni materiał zdjęciowy, uzupełnię ten tekst zdjęciami. w trzecim kroku, moim zdaniem, jest umiejętność zrobienie SUCHEGO schronienia bez względu na porę roku, ale o tym innym razem.
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
Ori
Jak czytam, przeglądam statystyki na stronach IMGW dot. m.in. kurczenia się zasobów wodnych w naszym kraju to włos mi się jeży na głowie i choć go nie mam w nadmiarze to jednak. Dochodzę do wniosku, że te spadki opadów powodujące niedobory a w konsekwencji suszę mają dużo wspólnego z cyklami słonecznymi i parowaniem ziemi.
Pr

Przy utrzymującej się bezchmurnej pogodzie wysokie wartości osiągało również promieniowanie słoneczne docierające do powierzchni ziemi. Wysokie temperatury i promieniowanie sprzyjały wzrostowi ewapotranspiracji tj. parowania z powierzchni ziemi, gleby i z roślin. Bilans opadów i parowania (tzw. klimatyczny bilans wodny) był coraz bardziej niekorzystny i w efekcie pod koniec pierwszej dekady maja wilgotność gleby w strefie korzeniowej spadła w niektórych rejonach nawet do poziomu 10-20%, wskazując wyraźnie na stan suszy glebowej
.
http://www.imgw.pl/2018/06/15/susze-w...-sytuacji/

Czy znalazłby ktoś z czytających jakieś zbieżne wykresy dot. aktywności słonecznej, ekstremalnych temperatur, parowania ziemi z latami suchymi?
Edytowane przez wibi dnia 24-10-2018 09:55
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
Przejdź do forum:
Wygenerowano w sekund: 0.09
6,595,291 unikalne wizyty