Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Zobacz temat

Forum serwisu LosyZiemi.pl » Przygotowania na wypadek kataklizmów » TP*** - Narzędzia
Kto jeszcze czyta ten temat? 1 gość(ci)
 Drukuj temat
Zestaw to w zestaw
tasman
Cześć, trochę odświeżę ten temat.Jeżeli chodzi o survival i przetrwanie, to najważniejszą zasadą jest zasada trójek,tzn:człowiek wytrzyma 3 min. bez powietrza, 3 godziny bez ciepła (hipotermia), 3 dni bez wody i trzy tygodnie bez jedzenia.Reszta to improwizacja i chęć przetrwania.Polecam ten kanał na yt.
https://www.youtu...73REgj-3UE
 
petrus13

.Reszta to improwizacja i chęć przetrwania.


Pod warunkiem,że jesteśmy sami i bezpieczni . Że poza naturą nic nam nie zagraża ....... Wink
 
Ori
Mówią o tym prepersi, że przetrwanie to unikanie kłopotów, unikanie ludzi toksycznych i radzeniu sobie w każdych warunkach. Dopiero w bezpośrednim zetknięciu się z naturą możemy przekonać się jak wielkim skarbem człowieka jest jego wiedza i umiejętności. Natura daje nam szansę przetrwania, trzeba tylko umieć ją czytać i z niej czerpać rozwiązania.
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
petrus13

Mówią o tym prepersi, że przetrwanie to unikanie kłopotów, unikanie ludzi toksycznych i radzeniu sobie w każdych warunkach.


Tak, ale .... to są opowieści SF ." Żeby przetrwać " w wydaniu 50 - 70 % populacji w naszych warunkach, najpierw trzeba wydostać się z miasta i przedmieśc i dotrzeć do tzw. dziewiczych obszarów. Wink Czyli najpierw trzeba wiedzieć jak ominąc hordy desperatów .
 
tasman
Pojedynczo człowiek nie będzie miał szans.Lasu dla wszystkich też nie starczy.Kiedys czytałem pamiętnik gościa z czasòw wojny na Bałkanach,pisał,że miasto było okrążone,Eu zrzucała żywność z helikopteròw, zbrojne bandy ją przejmowały,a przeżycie zależało od ilości członkòw rodziny. Im większa tym większa siła ognia.Kwitł handel wymienny (papierosy papier toaletowy zapalniczki alkohol) albo usługiza jedzenie. W Aleppo w Syrii worek ryżu za czasòw Isis kosztował 500 $.Z przydatnych rzeczy warto mieć łom i swoją kłòdkę.
 
WildLady
czy mam rozumieć, że łomem się włamać do jakiegoś magazynu, a potem zamknąć go na swoją kłódkę ??? Grin
 
tasman
Tak też można.
Edytowane przez tasman dnia 09-02-2017 12:55
 
Ori
Każda nasza "wycieczka" za miasto owocuje jakimś praktycznym doświadczeniem. Dziadek pokazuje chłopcu wiosenne zioła, jakie mają właściwości i zastosowanie, jakie rośliny można bezpiecznie zjeść w kuchni polowej. Chłopak zdobył sprawność strażnika ognia. Długo ćwiczył rozpalanie ognia z materiałów jakie znajdowały się w pobliżu naszego pobytu przy pomocy krzesiwa magnezowego. Kiedy już utrwalił tą sprawność był z tego bardzo bardzo dumny. Dziadek zrobił mu zaraz w pracowni stosowny znaczek z krążka odciętego z jeleniego rogu i zawiesił na rzemieniu.

s31.postimg.cc/e0kfphph3/P5150064_kopia.jpg
Na zdjęciu: czekan z jeleniego rogu, przy pomocy którego łatwiej pozyskać korzenie roślin leczniczych i jadalnych, pojemnik zrobiony z tykwy na zapał ogniowy, znaczki zdobytych sprawności z krążków z jeleniego rogu, krzesiwo magnezowe oraz gwizdek zrobiony z końcówki jeleniego poroża.

Teraz jesteśmy na etapie budowy maski przeciwgazowej ze znalezionych butelek PET. Jeszcze trzeba zrobić w nich zawory zwrotne przeciwdziałające zaparowaniu maski od wewnątrz i wtedy spełnią swoją rolę i oby nigdy nie przydały się.

s31.postimg.cc/9spnh7llz/P5150086_kopia.jpg
Maski zawierają filtry z węglowe oraz filtry przecipyłowe
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
xena
Piękne Smile
Wszystko ma swój czas pod Słońcem...
 
Ori
Odbylem ostatnio rekonesans terenowy z chlopcami w róźnym wieku ( przedział wiekowy od 10 do 36 lat) aby pokazać im jak uźyć krzesiwo magnezowe i jak znaleźć tzw. zapał. Niby prosta rzecz a nie było to łatwe. Po wielu próbach udało im się rozniecić ogień. Okazało s?ę, źe samo posiadanie krzesiwa wcale nie daje pewności, źe rozpalimy ogień. Trzeba uźywać materiałów jakie znajdziemy w przeróźnych okolicznościach i miejscach i oczywiście ciągły doskonalący trening.
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
setik

Ori napisał(a):
Odbylem ostatnio rekonesans terenowy z chlopcami w róźnym wieku ( przedział wiekowy od 10 do 36 lat) aby pokazać im jak uźyć krzesiwo magnezowe i jak znaleźć tzw. zapał. Niby prosta rzecz a nie było to łatwe. Po wielu próbach udało im się rozniecić ogień. Okazało s?ę, źe samo posiadanie krzesiwa wcale nie daje pewności, źe rozpalimy ogień. Trzeba uźywać materiałów jakie znajdziemy w przeróźnych okolicznościach i miejscach i oczywiście ciągły doskonalący trening.


Mozna tez miec 2 zapalniczki w kieszeni.Taniej i latwiej zdobyc niz krzesiwo.
 
wibi

Mozna tez miec 2 zapalniczki w kieszeni.Taniej i latwiej zdobyc niz krzesiwo.

To prawda.
Gdyby krzesiwo można było znaleźć w danym miejscu, a nie specjalnie kupować, to miałoby to głęboki sens.
Jeśli jednak trzeba go kupić i to poprzez internet, a nie w kiosku czy w sklepie, to w takim przypadku zapalniczki mają większy sens. Zawsze można mieć ich kilka schowanych w szczelnym opakowaniu, żeby nie było wilgoci.
Gaz do nabicia też możemy gdzieś ukryć, więc starczą na dłużej niż krzesiwo.

Chociaż rozpalenie ognia krzesiwem, jest pewnego rodzaju frajdą, ale niekoniecznie lepszym rozwiązaniem.
 
alsza
Opcja+, można mieć i zapalniczki i krzesiwo w zanadrzu, kiedy skończy się gaz...)))
 
tasman
Najważniejsza jest rozpałka. Kora z brzozy w lesie, a w terenie zurbanizowanym guma, np. opony.
 
tasman
Dobrą opcją rozpałkową są też tampony. Oryginalnie zabezpieczone przed wilgocią, zajmują mało miejsca i bez problemu odpalają się od krzesiwa.
 
Ori
W swoich puszkach "kapsułach przetrwania" przechowywałem, dobrze zabezpieczone (przynajmniej byłem o tym przekonany), zapałki sztormowe, zapalniczki gazowe i wszystkie były na tyle zawilgocone, że stały się nieprzydatne.
Przechowuję również w tych puszkach krzesiwo magnezowe bez żadnego zabezpieczenia przed wilgocią ponieważ krzesiwo wyjęte z wody nadaje się do bezpośredniego użycia z 100% powodzeniem.
Takowe krzesiwo mam również w samochodzie w schowku jak i przy kluczach jako breloczek.
Jedyną trudnością rozpalenia ognia jest znalezienie odpowiedniej rozpałki szczególnie w deszczu czy zamieci śnieżnej. Tylko ciągły trening da nam pewność siebie w tym co robimy.
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
Ori
Zobaczcie jak radzi sobie człowiek z łukiem ogniowym i nie tylko.
Nie tylko będę gotował szpik kostny nad otwartym ogniem, ale także rozpalę ogień od podstaw, strzelając z łuku, używając materiałów w lesie wokół mnie toporem, który znalazłem w ścianach 100-letniego domu!

Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
Ori
Suche schronienie bez względu na porę roku to następny krok do wiedzy jaką powinniśmy posiąść. Zawsze pamiętajcie, że tylko w sytuacjach ekstremalnych człowiek jest zdolny do kreatywnego myślenia, to nasz mózg w danej sytuacji wyostrza zmysły, umiejętności i determinację przetrwania.

W zależności od terenu w jakim się znajdujemy szukamy dogodnego miejsca na schronienie. Wyszukujemy naturalnego ukształtowanie terenu, roślinność, nierówności terenu, skały, powalone drzewa itp. oraz bliskość wody (o ile jest).
Pamiętajmy też i o tym, że nasze schronienie musi być bezpieczne nie tylko przed dzikim zwierzęciem, ale tez przed zdeterminowanym, nieporadnym, ogarniętym paniką człowiekiem.
Musimy tak zabezpieczyć, zamaskować nasze schronienie aby nie wyróżniało się w otaczającym go terenie, nie rzucało się w oczy. Moim zdaniem posłanie i miejsce do siedzenia nie powinno znajdować się bezpośrednio na ziemi.
W miarę możliwości musimy zrobić takie schronienie na wzniesieniu aby podczas burzy lub ciągłych opadów nie podmokło. Ułóżmy takie posłanie przynajmniej na wysokości kolan i dopiero na takiej konstrukcji możemy bezpiecznie przenocować. Jestem też zwolennikiem budowania takich schronień na drzewie, ale to już wyższa technika jazdy i póki co musimy radzić sobie na poziomie kolan.

Zadaszenie, jeśli już musimy robić je z gałęzi świerkowych ( o ile są ) to musi składać się z kilku warstw a i tak nie gwarantuje nam to suchego schronienia ponieważ przy obfitych czy ciągłych opadach umoczy nas pod nim tak samo jak i bez niego. Konstrukcja takiego schronienia powinna być mocna, odporna na wiatr aby nam go nie rozebrał.
Widziałem już jak survivalowcy wiążą taką konstrukcję sznurkami, sznurówkami, żyłką, pociętą w wąskie paski tkaniną, nigdy tak nie róbcie chyba, że macie z sobą całe bele materiału, szpule żyłki czy też sznurka. Nie wierzcie, że taką konstrukcję da się związać sznurkiem z pokrzywy czy innego zielska, to moim zdaniem jest bardzo i to bardzo mało wiarygodne.
Owszem, można też wiązać korzeniem świerkowym, ale trzeba najpierw namoczyć w gorącej wodzie lub wygotować aby był bardziej elastyczny a to już wymaga rozpalenia ognia, odpowiedniego naczynia itd.

Moim zdaniem najlepsze jest łyko np. z wierzby czy topoli, której jest dużo nad rzekami i strumieniami. Tym łykiem nie da się jednak wiązać tak jak sznurkiem ! Widziałem już takie wiązania))), które przy obciążeniu nie wytrzymywały takich technicznych rozwiązań, wiązanie skręconym łykiem wymaga odpowiedniego zamotania poprzez skręcanie i samo zaciskanie się łyka.

Tak związaną konstrukcję łykiem należy nakryć tym co znajdziemy w okolicy np. suche trawy, suche trzciny ( pamiętajmy, że należy je mocno powiązać w słupki lub warkocze, liście paproci itp. albo w miarę możliwości ( w zależności od tego jakim narzędziem dysponujemy) jak największymi kawałkami kory wierzbowej, topolowej czy brzozowej i będzie to warstwa wstępnego krycia i na to dopiero należy położyć warstwę mchu, gałęzi świerkowych, liście itd. na końcu należy te warstwy docisnąć dłuższymi gałęziami, oprzeć o to żerdzie i wtedy będzie to zadaszenie w miarę bezpieczne i zapewni nam w miarę suche wnętrze, ale i tak pierwszy deszcz naniesie korektę, będzie to sprawdzian jak bardzo przyłożyliśmy się do tego zadania. Jeżeli znajdziemy w lesie lub w rzece, strumieniu, gdziekolwiek kawałki folii, butelki pet to również użyjemy jej do wstępnego krycia i ciągle należy mieć na uwadze, że takie wstępne krycie musi odbywać się techniką na zakładkę jak dachówka karpiówka. Wewnątrz konstrukcję posłania należy wyłożyć np. suchymi liśćmi, suchymi liśćmi paproci, traw itp. lub gałęziami świerkowymi a jeśli ich nie ma to drobnymi gałązkami a na nie wyłożyć mech.

Wejście do takiego schronienia równie starannie powinno być wykonane i zamaskowane aby przypadkowe oko tego wejścia nie zobaczyło, ciągle musimy mieć na względzie nasze bezpieczeństwo. Najczęściej przed takim wejściem ( około 1,5 do 2 metrów ) budujemy wysoką na około 2 metry ściankę typu płot faszynowy i ją również maskujemy gałęziami, trawami , mchem tak aby wyglądała bardzo naturalnie a zarazem nie utrudniała nam dostępu do wnętrza naszego schronienia.
Jeżeli już decydujemy się na podtrzymywanie ognia przez całą noc zadbajmy o to aby zgromadzić zapas drzewa na całą noc i wczesny poranek. Wokół takiego schronienia powinniśmy zgromadzić przeróżne kawałki drewna, suchego i mokrego, tak aby to wyglądało jak najbardziej naturalnie przez co będzie utrudniać dostęp do naszego legowiska-schronienia nawet przed dzikim zwierzęciem, które również będzie szukało schronienia lub pożywienia i obyśmy nim się nie stali musimy zadbać o własne bezpieczeństwo.

Jeśli nie mamy czasu ani możliwości aby zbudować trwałe schronienie i musimy przenocować bezpośrednio na ziemi pod gołym niebem, bez zadaszenia, musimy rozpalić dwa ogniska, jedno do użytku ogólnego a drugie rozciągnięte, w owalnym zagłębieniu głębokie na ok. 30 cm i długie na ok. 2 metry i w nim ( jeśli są dostępne ) umieszczamy kamienie i na nich rozpalamy ogień, które później po wygaszeniu ogniska przysypiemy ziemią i posłuży nam to jako ogrzewanie naszego posłania na całą noc. Na takim posłaniu możemy położyć jako izolację gałęzie świerkowe, sosnowe, liście, trzcina lub mech. Możemy równie dobrze przykryć się gałęziami świerkowymi lub innymi, wkładamy pod odzież kępki suchej trawy czy mchu i tak prześpimy w miarę komfortowo pod warunkiem, że nocą nie spadnie deszcz, ale to też ryzyko jak każde inne. Wiem, w takich warunkach sen jest bardzo czuły i jak już zaśniemy to jedynie ze zmęczenia bo zmysły są tak wyczulone i wyostrzone, że trudno mówić o spaniu.

Jeżeli mamy żywność nigdy jej nie trzymajmy przy sobie ani w szałasie ponieważ dzikie zwierzęta będą chciały dostać się do niego i w swej determinacji mogą nawet nas zabić. To samo dotyczy się ukrywania żywności przed desperatami szukającymi żywności. Taką żywność należy dobrze czyli szczelnie zapakować, związać i głęboko zakopać co niekiedy jest bardzo trudne. Możemy też taką zabezpieczoną żywość zawiesić nieopodal naszej kryjówki wysoko na drzewie i zdjąć tylko wtedy, kiedy będziemy przyrządzać posiłek. Ponadto pamiętajmy o pułapkach na ryby i zwierzynę drobną i grubą stawiane jednocześnie bo nie zawsze zastawione pułapki będą pełne. Wiem, że to zabrzmi jak zachęcenie do kłusownictwa, ale w chwili, kiedy ważą się nasze losy być albo umrzeć z głodu to już nie jest kłusownictwo a determinacja przetrwania.

Nasze przetrwanie będzie uzależnione od pory roku, a co jeśli wypadnie nam szukać schronienia w warunkach zimowych? Czy ktoś potrafi zbudować zimowe schronienie typu igloo w każdych warunkach? Sam buduję niemalże każdego roku takie śnieżne igloo z wnukami. Kiedyś usypałem taki wzgórek śnieżny, śnieg był suchy i sypki i nic z tego nie wyszło, następnym razem śnieg był lekko wilgotny i z niego udało się ulepić nierówne kostki na ściany i sklepienie, wtedy swobodnie wszedłem do tego igloo razem z dwójką dzieci ( 7 lat i 3 lata), inną zaś razą zbudowałem z wnukiem takie konstrukcje z gałęzi obłożone śniegiem i kiedy to później przysypał śnieg nie było widać, że w tym pagórku takim jak inne jest nasze schronienie. A co jeśli zimą nie ma śniegu co u nas staje się zjawiskiem niemalże powtarzalnym lub jest go bardzo mało i nie rokuje powodzenia?

Budujemy z dostępnych materiałów wg zasad jak powyżej i jak najbardziej upodabniamy to schronienie do otoczenia. Ciągle w takich sytuacjach musimy włączać kreatywne myślenie, zresztą, takie myślenie chyba samo się włącza jak czujemy zagrożenie. Kiedy musimy na jakiś czas opuścić nasze schronienie musimy dobrze zamaskować wejście do niego i ślady po ognisku również schować, zamaskować. Za budowę schronienia musimy zabierać się nie w ostatniej chwili a wtedy, kiedy jeszcze jest jasno i musimy pamiętać, że dzień zimowy jest bardzo krótki. Jeśli już nie zdążymy przed nocą zbudować schronienia to rozpalmy ogień i zbierzmy opał na całą noc. Ogień, ciepło daje nam psychiczne poczucie bezpieczeństwa, wpływa uspokajająco na naszą psychikę.
Edytowane przez Ori dnia 07-11-2018 16:14
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
tasman
Bardzo fajnie to napisałeś. Praktyczna i rzetelna wiedza.
Ale mam takie pytanie co zrobić, jak przetrwać w mokrym terenie i bez lasu? ( Irlandia). Ciężko coś znaleźć w internecie na ten temat i nie chodzi mi o korzystanie z pustostanów.
Może masz jakieś pomysły? Pozdrawiam serdecznie.
 
Ori
O Irlandii wiem tylko tyle ile dowiedziałem się od mojego siostrzeńca mieszkającego od wielu lat w Corku. Irlandia to wszędobylski torf i raczej w tym upartywałbym punktu zaczepienia. Trzeba znaleźć w miarę suchy teren i poszukać wyżej położonych kęp traw, dokopać się do warstw lub poszukać płytko położonej warstwy torfowej, usiłować z tego zrobić rozpałkę a później jak już zdołamy stworzyć ogień prędzej i łatwiej będzie można dosuszać kawałki torfu na opał. Wiechcie suchych traw no i oczywiście wszystko co znajdziemy będzie pożywką do kreatywnego działania.
Edytowane przez Ori dnia 07-11-2018 16:14
Przyczyna źródłem wszelkich skutków.
 
Przejdź do forum:
Wygenerowano w sekund: 0.09
6,635,688 unikalne wizyty